Artykuł o nas

Artykuł M. Zając o naszej świetlicy opublikowany w "Naszym Dzienniku"

Warszawska Praga, to bez wątpienia najbardziej warszawska część stolicy, w której czuć klimat przedwojennego miasta. Urok dzielnicy kontrastuje jednak z trudną sytuacją socjalną wielu z jej mieszkańców. Ciężkie warunki materialne, wraz z brakiem możliwości rozwoju społecznego, kulturalnego i duchowego, dotykają rodziny a w nich szczególnie pokrzywdzone zostają dzieci. Naprzeciw ich potrzebom wychodzą Siostry Loretanki, prowadzące świetlicę środowiskową „Dom Ojca Ignacego”.

– Pomoc naszej świetlicy skierowana jest dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych z warszawskiej Pragi w wieku od 5 do 16 roku życia, jak również dla ich rodziców. Obecnie uczęszcza do nas 43 dzieci. Najliczniejsza jest teraz grupa najstarsza, czyli grupa gimnazjalistów (szesnaścioro) natomiast w grupie najmłodszej(14) i średniej jest po trzynaścioro dzieci – mówi s. Nikola Stoń CSL– koordynator świetlicy.
Świetlica czynna jest przez cały rok, z wyjątkiem sierpnia. Dzieci mają zapewniony gorący posiłek i kolację. Jeśli rodzina znajduje się w trudnej sytuacji, siostry robią paczki żywnościowe dla nich; podobnie, gdy brakuje ubrania czy butów albo, gdy trzeba zrealizować receptę np. na okulary.

Ciąg dalszy artykułu

Dzieci mają różne problemy, jeśli chodzi o zachowanie czy trudności z nauką. – Bardzo mocny nacisk kładziemy na spotkanie indywidualne z dzieckiem, po to, by wyrazić troskę o nie, powiedzieć: „zależy mi na tobie”. Gdy jest taka potrzeba spotykamy się także z rodzicami – wyjaśnia s. Nikola. – Ta współpraca jest coraz lepsza. Mamy też punkt konsultacyjny dla rodziców, gdzie nasz psycholog, który pracuje na co dzień z dziećmi, ma możliwość spotkania się z rodzicami, którzy coraz chętniej korzystają z tej formy pomocy. Dla rodziców organizujemy również warsztaty, w zależności od możliwości finansowych i projektu raz na dwa lub trzy miesiące. Cieszymy się każdym dobrem.

Przychodzące do świetlicy dzieci jak i ich rodzice, cenią sobie bardzo domowy klimat, który tu panuje. Ta szczególna atmosfera i poczucie bezpieczeństwa to coś, czego najbardziej brakuje wychowankom Sióstr w ich domach.
– Lubię bawić się zabawkami, odrabiać z siostrami lekcje, sprzątać i chodzić na różaniec z s. Nikolą – opowiada Paweł z grupy najmłodszej – Są tu bardzo dobre obiady i kolacje, np. spaghetti. Lubię uczestniczyć w zajęciach kulinarnych.
Pawłowi sprawia wielką przyjemność wręczanie prezentów, które sam zrobił. Np. s. Nikoli podarował własnoręcznie wykonaną serwetkę.
Rodzice bardzo doceniają udział Sióstr w wychowaniu ich pociech. – Ja się czuję jakbym Pana Boga za nogi złapała. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieci siedziały cały dzień w domu albo na podwórku – mówi Pani Katarzyna, mama Pawła i jego dwóch sióstr. – Mają wylądować na ulicy, gdzie widzę, że młodsi od niego klną jak szewcy, palą papierosy? To jest ratunek dla naszych dzieci, choć może nie wszyscy powiedzą to głośno. Bardzo się cieszę, że dzieci tu trafiły. Jak chcę je ukarać, to grożę im wypisaniem ze świetlicy – śmieje się Pani Kasia. – Lekcje woli odrabiać tu niż w domu, gdzie cały czas coś go rozprasza. Teraz jestem
sama i wszystko jest na mojej głowie, często jestem bliska depresji, krzyczę na nie częściej, dlatego to miejsce jest dla mnie wielkim wsparciem w wychowaniu dzieci. Bardzo pomocne są także rozmowy z psychologiem i udział w organizowanych przez Siostry warsztatach

– Codziennie przed i po kolacji wspólnie modlimy się. Nieraz widzę, że jest to pierwsza i ostatnia ich modlitwa w ciągu dnia. W październiku chętne dzieci uczęszczały na różaniec, już po odrobionych lekcjach. A 29 października zorganizowałyśmy „Bal wszystkich Świętych”, jako kontra dla Halloween, aby powiedzieć im, jaka jest różnica i jakie jest prawdziwe przesłanie tego dnia. Chcemy dać im  jak najwięcej możliwości spotkania z Panem Bogiem – podkreśla siostra koordynator.
– Na koloniach natomiast prowadziłyśmy katechezy o różnych świętych, które cieszyły się dużym powodzeniem. Te treści religijne przewijają się w naszym kontakcie z dziećmi, co ma na nie bardzo pozytywny wpływ. A tego nie da im rodzina czy szkoła. Chcemy ukształtować w nich człowieka wierzącego. To dzieci zwykle bardzo nasiąknięte treściami z mediów, zwłaszcza z Internetu – dodaje s. Judyta Zając, wychowawczyni grupy najmłodszej.

Obecnie w świetlicy realizowane są trzy projekty. – Podstawowy, który obejmuje opiekę (odrabianie lekcji, zajęcia kulinarne razem z różnorodną kolacją, wspólne świętowanie urodzin) i zajęcia specjalistyczne (psychologiczne, logopedyczne, reedukacyjne) po lekcjach od 14-18. Jest finansowany ze środków m. st. Warszawy a także z ofiar indywidualnych – mówi s. Judyta. – Kolejny „Do nas świat należy (III edycja)”  – projekt sportowy. W ramach tego projektu jest trening piłki nożnej dla dzieci, które odreagowują trudne emocje a przy tym poprawiają sprawność fizyczną. Mamy również drużynę ,, Orły Ignacego”, która odnosi coraz większe zwycięstwa w turniejach. Jest współfinansowany ze środków m. st. Warszawy a także ofiar indywidualnych. I trzeci projekt Realizowany „Do nas świat należy – komponent specjalistyczny edycja 2015”- projekt terapii uspakajająco-rozwijającej, który jest współfinansowany ze środków Wojewody Mazowieckiego a także z ofiar indywidualnych.
Poza pomocą w odrabianiu lekcji, dzieci mają okazję uczestniczyć w różnego rodzaju zajęciach rozwijających ich zdolności i pasje. – Prowadzimy zajęcia plastyczne, nauki gry na gitarze (chętni mogą nam pomóc w ich prowadzeniu), jak również zajęcia kulinarne. Dzieci uczą się przyrządzania nie tylko prostych potraw typu kanapki, ale też tych trudniejszych, np. lepienia pierogów – opowiada s. Judyta.

W świetlicy wraz z siostrami loretankami pracują osoby świeckie: dwie panie wychowawczynie, psycholog, logopeda, reedukator, pani pisząca projekty, pani pracująca w kuchni oraz pan pilnujący świetlicy na furcie.
Wyróżnikiem świetlicy są także liczni pomagający wolontariusze. – Wśród nich są osoby świeckie, jak również klerycy obydwu seminariów warszawskich, siostra werbistka, oraz
wikariusz z parafii św. Floriana, który na co dzień jest katechetą w szkole a tu bawi się i odrabia z dziećmi lekcje – mówi s. Judyta.

Świetlica środowiskowa „Dom Ojca Ignacego” utrzymuje się z środków publicznych i darowizn ludzi dobrej woli. Przyjmuje także dary rzeczowe: przybory szkolne, paczki świąteczne, słodycze dla dzieci, środki chemiczne. Raz w miesiącu odprawiana jest Msza Święta w intencji naszych Ofiarodawców.
Siostry zwracają się o pomoc do każdego. – Jeśli każdy czytający ten artykuł postanowi nas wesprzeć 1, 2 lub 10 zł, to naprawdę nam pomoże… i będziemy mogli dalej i lepiej wspólnie realizować to dzieło. Proszę nie myśleć, że ta prośba dotyczy tylko ,,bogatych”, ona dotyczy zwykłego człowieka który chce wspomóc nasze działania dla dzieci. Razem możemy więcej – mówi s. Nikola. – Może zastanawiać dlaczego prosimy o wsparcie finansowe skoro mamy dotacje. Odpowiedź jest taka, że dotacje nie obejmują 100% ponoszonych kosztów tylko np. 80% a reszta to są środki własne. Często bywa tak, że aby zrealizować projekt trzeba ponieść dodatkowe koszty. Dlatego zwracamy się o pomoc finansową, za którą wszystkim naszym ofiarodawcom  z serca dziękujemy!!!

Zdaniem s. Apolonii Kozak, która pracuje w świetlicy od września pomagając s. Judycie w grupie najmłodszych, działalność placówki bardzo wyraźnie wpisuje się w nurt nauczania papieża Franciszka dotyczący „opcji na rzecz ubogich”. – Ważne jest to szczególnie w kontekście zbliżającego się Roku Miłosierdzia. Gdy patrzymy szerzej na praskie ulice, na biedę, na demoralizację, widzimy, że jest to teren, na którym kumulują się rozmaite problemy społeczne i dzieci rzeczywiście z tymi problemami do nas przychodzą. Wyczuwa się głód miłości i rodzinnego ciepła, potrzebę akceptacji i poczucia bezpieczeństwa. Dzieci nie mają wygórowanych oczekiwań,  przychodzą po prostu po miłość – podkreśla Siostra. – Jest to jednocześnie wielka misja dla nas, jako sióstr loretanek, które starają się odpowiadać swoim życiem na charyzmat pozostawiony przez Założyciela bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego, pragnącego, abyśmy pochylali się nad ludźmi ubogimi. Dlatego z ogromną nadzieją rozpoczynam pracę w tym miejscu, czując, że jest to prawdziwy dom – Dom Ojca Ignacego- który chce przygarnąć każde dziecko i  otoczyć je swoją ojcowską miłością.
– Kiedy widzi się owoce swojej pracy w postaci przemiany w zachowaniach dzieci, to łza się kręci w oku. To nasze loretańskie powołanie, aby Słowo Boże stawało się coraz bardziej wśród nas Ciałem – dodaje s. Judyta.